piątek, 16 października 2015

Panieński tuż tuż

I weź tu bądź mądra. Jego nadal nie ma. Bo korki, bo mama dzwoniła... Jego mama. Z moją nigdy nie pogada. Ach zaczynam zrzędzić. Szlag mnie po prostu trafia. Stoję jak ten wieszak w przedpokoju. Ani usiąść, bo zamek puści, ani kichnąć bo same wiecie.... A tak w ogóle Lena jestem. No i co ja mówiłam... no tak. Bo niby to my sie spóźniamy wiecznie. Kurcze!!! Co innego spóźnić sie na imieniny Stefana niż na wieczór panieński Zuski. Dobra, spoko ostatni raz dzwonie, jak nie stoi pod drzwiami to dzwonie po taksi. Chociaż boje się trochę w takiej kiecy po nocy taryfą jechać. 
Swoją drogą nie macie wrażenia że Wasi Wybrankowie serca mają was czasem głęboko w ... No popatrzcie na przykład na dzisiaj. Gdyby to on dostał zaproszenie na kawalerski to by od południa warował przy drzwiach. Nie będę się denerwować, nie warto. Dzwonie... dzwonie... dzwonie. Co jest?! A zielona słuchawka, ciii nie mówcie nikomu. Dzwonie...
- Gdzie jesteś do cholery. Juz się pewnie wszystko zaczęło a Ciebie nie ma. Nie można na Ciebie liczyć. Nie możesz chociaż raz zrobić to, o co cie poproszę. Tylko mi nie mów, że nie możesz mnie zawieźć. Obiecałeś mi przecież.... A... jak? Ale.. okej, juz schodzę.

od pięciu minut czeka na dole, tak jasne. Na stówę będę na niego czekała pod klatką.... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz