niedziela, 8 listopada 2015

Etap I - CHECK...



Chyba wszystkim niedziela kojarzy się z leżeniem przed telewizorem i nadrabianiem zaległości w serialach. mmmmm... miałam pięknie leniwy dzień. Do czasu, kiedy próg mojego mieszkania przekroczyła ta żmija. 

Stało się dokładnie to, czego się spodziewałam. Wszystko zgodzie z planem....

Spędziłam w towarzystwie Zuśki chyba najtrudniejsze trzy godziny w swoim życiu. Ciężko jest udawać, że mnie to wszystko nie rusza. Słysząc jej bezsensowne tłumaczenia miałam ochotę wylać tę kawę wprost na jej głowę. Nawet powieka jej nie zadrżała, kiedy tłumaczyła, że nie sądziła jak bardzo mnie skrzywdzili. Mój były niby nakłamał jej, że tylko pozornie jesteśmy razem. Tylko po to, żeby nie ranić jego matki. W sumie patrząc z perspektywy czasu żal mi tej dziewczyny. Nawet nie zdaje sobie sprawy w co wdepnęła. Przecież ten koleś nie potrafi podjąć żadnej decyzji bez swojej mamusi. Nie mogło oczywiście zabraknąć tłumaczenia - "Nie wiedziałam nic o tym kolesiu z imprezy. Pierwsze słyszę. Że niby byli w zmowie? Niemożliwe".

Tak czy inaczej spotkanie zakończyło się uściskiem, oraz słodkim "już się nie przejmuj, wszystko między nami w porządku". Nienawidzę kłamać, ale czuję, że jeżeli nie doprowadzę tej sprawy do końca, nie będę w stanie zamknąć pewnego rozdziału w swoim życiu.

Kolejnym etapem jest spotkanie się z Michałem. W tajemnicy przed moim byłym bucem muszę dać mu do zrozumienia, że jestem skłonna kontynuować tę znajomość. Wręcz chcę żeby myślał, że widzę w nim kogoś więcej niż tylko znajomego. Nie zamierzam grać w otwarte karty. Chcę by bazował na domysłach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz