Zadając sobie pytanie "czy ja nie zasługuje na
prawdziwą miłość?" niejako przyznajemy się do braku samoakceptacji. Miłość
przecież to pojęcie względne. Jak można nazwać stan uczucie jednym słowem skoro
każdy odczuwa je inaczej. Zmierzam do poruszenia kwestii, która rusza mnie niezmiernie...
Pantofel - w pojęciu męskim - facet nie ubezwłasnowolniony
fizycznie i psychiczny przez swoją kobietę (czyt. partnerkę). Synonimem
pantofla jest po prostu "Frajer". Żaden facet będący w udanym związku
nie nazwie innego "pantoflarzem". Przymiotnika tego używają
najczęściej single (oczywiście single "z wyboru". Nie istnieją w śród
mężczyzn żadni inni :P).
Frajer - w pojęciu męskim - szeroko pojęte słowo określające
w większości przypadków mężczyznę dającego wszystko innym w nieuzasadnionej nadziei
odzyskania tego z nawiązką.
Pewnie każda z nas zapytana o to czy chciałaby mieć w domu
takiego "pantofla", odpowiedziałaby - TAK. Po głębszym zaś zastanowieniu
dochodzimy do wniosku, że słowo "pantofel" nie określa osobnika
rodzaju męskiego. Co to za facet, który nie ma ani odrobiny temperamentu, oraz
własnego zdania. Po za tym skoro nie potrafi odmówić niczego swojej kobiecie,
to jaka gwarancja, że odmówi innej.
Receptą na udany związek jest wzajemne rozumienie potrzeb. Jeżeli
sprawiamy przyjemność swojemu partnerowi, to oczekujemy rewanżu. Nie musimy się
jednak o niego upominać , bo partner zdaje sobie sprawę jak niezręczne jest o
to prosić, więc wychodzi na przeciw. Musi to działać w obie strony...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz