wtorek, 24 listopada 2015

Pantofel...



Zadając sobie pytanie "czy ja nie zasługuje na prawdziwą miłość?" niejako przyznajemy się do braku samoakceptacji. Miłość przecież to pojęcie względne. Jak można nazwać stan uczucie jednym słowem skoro każdy odczuwa je inaczej. Zmierzam do poruszenia kwestii, która rusza mnie niezmiernie...

Pantofel - w pojęciu męskim - facet nie ubezwłasnowolniony fizycznie i psychiczny przez swoją kobietę (czyt. partnerkę). Synonimem pantofla jest po prostu "Frajer". Żaden facet będący w udanym związku nie nazwie innego "pantoflarzem". Przymiotnika tego używają najczęściej single (oczywiście single "z wyboru". Nie istnieją w śród mężczyzn żadni inni :P).

Frajer - w pojęciu męskim - szeroko pojęte słowo określające w większości przypadków mężczyznę dającego wszystko innym w nieuzasadnionej nadziei odzyskania tego z nawiązką.

Pewnie każda z nas zapytana o to czy chciałaby mieć w domu takiego "pantofla", odpowiedziałaby - TAK. Po głębszym zaś zastanowieniu dochodzimy do wniosku, że słowo "pantofel" nie określa osobnika rodzaju męskiego. Co to za facet, który nie ma ani odrobiny temperamentu, oraz własnego zdania. Po za tym skoro nie potrafi odmówić niczego swojej kobiecie, to jaka gwarancja, że odmówi innej.

Receptą na udany związek jest wzajemne rozumienie potrzeb. Jeżeli sprawiamy przyjemność swojemu partnerowi, to oczekujemy rewanżu. Nie musimy się jednak o niego upominać , bo partner zdaje sobie sprawę jak niezręczne jest o to prosić, więc wychodzi na przeciw. Musi to działać w obie strony...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz