Rozmawiałam z "mamusią". Zalazłam idealny
moment. Nie myliłam się wcale. Wystarczyło schować dumę w kieszeń i troszkę się
po kajać. Słodziłam wiedźmie jak tylko potrafiłam. Nie opuszczając, oczywiście
akapitu mówiącego o stracie jaką teraz dostrzegłam. Powiedziałam, że rozumiem,
dlaczego nie potrafiliśmy się dogadać. Że to tylko moja wina. Ona przecież
chciała tylko, aby jej synek miał kogoś, kto na niego zasługuje. A ja? Co ja mu
mogłam zaoferować.
Dziwne ale poczułam ulgę, gdy od niej wyszłam. Chyba
przez moment uwierzyłam, że zależało mi na jej przebaczeniu. Nie omieszkała
wspomnieć o nowej synowej. Ich wspólnej pasji do tresowania Chihuahua. Po pierwsze - na sto procent Zuśka myślała że to brazylijska
piosenka z telenoweli. Po drugie - nigdy nie miał takiego psa. Nie mnie jednak
oceniać ich wzajemne relacje. Zuśka ma swój urok w sumie. Kwestia gustu, bądź
jego braku.
Tak, czy inaczej etap trzeci przeszedł bez echa, co
mnie cieszy niezmiernie. Etapem czwartym jest czekanie na rozwój wydarzeń.
Według moich przewidywań pierwsza powinna odezwać się do mnie Zuśka. Prawdopodobnie po awanturze, jaka zrobił jej facet, będzie
chciała po wielokrotnych przeprosinach ograniczyć nasze kontakty. Uzna pewnie,
że jeżeli nie będzie się ze mną spotykać, nie będzie dawała powodów do kłótni.
Wiem... głupie myślenie, bo kto szuka dziury w całym, zawsze ją znajdzie,
jeżeli nawet nie znajdzie to sam ją zrobi.
Zaraz po Tępej Strzale w moich drzwiach stanie
Robert (były, a obecny facet Zuśki). Zrobi mi awanturę typu "W co ty
grasz?! Zepsucie naszego związku Ci nie wystarczyło? (banał, wiem....) Musisz
jeszcze wpieprzać się w moje życie?"
Po wszystkim zjedzie mnie mamusia, że jestem
podstępną żmiją. Odpowiem "uczeń przerósł mistrza" i zatrzasnę jej
drzwi przed nosem.
Zapomniałam o słodkim Michałku. Och ten Michaś...
Zasadniczo jego rola ogranicza się tylko do pójścia ze mną na kolacje do
restauracji, gdzie "przypadkiem" spotkamy Zuśkę z Robertem. Problem
polega na tym, że Zuśka prawdopodobnie będzie chciała zerwać ze mną kontakt.
Musze tego jakoś uniknąć, bo inaczej nie będę wiedziała kiedy pojawić się z Michałem
u boku.
Hej Lenka.
OdpowiedzUsuńZ zaciekawieniem czytam Twojego bloga i nie mogę się powstrzymać przed spytaniem o kolejne etapy planu jak i o to co ma z nich wyniknąć i w jaki sposób kwartet dostanie nauczkę. (chociaż tu spodziewam się trio, bo Michał wydaje się że zapełni pewną pustkę a Twoje odczucia do niego ulegną przemianowaniu ;) ) Zresztą nie będę wróżyć (fusów brak). Niemniej inaczej spodziewam się że nie zdradzisz mi "planu", ale jak nie zagram to nie wygram ;)
Pozdrawiam i życzę powodzenia.
P.s. Inner peace is the key to the Power, (Kung Fu Panda 2)
A więc Panie Podróżniku. Zdradzić mogę jedynie, że Zuśka już u mnie była. Jeżeli chodzi o Roberta i jego mamusię... hmmm tu się sprawa komplikuje. Ale o tym już niebawem. Pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa :D
Usuń