wtorek, 8 grudnia 2015

Lena za dwadzieścia lat



Smutne...

Wszyscy biegniemy przez swoje życie w szalonym pędzie. Mamy przed oczami jakiś cel. Tak bardzo odległy, że osiągnięcie go zabiera nam najpiękniejsze chwile. Zabiera, bo przez niecierpliwość zastępujemy piękne momenty nic nieznaczącymi pozycjami w "CV". Ciężko to dostrzec i zrozumieć. Jakże łatwo zaakceptować i pogodzić się z losem, którego sami jesteśmy kowalami... Celu przecież i tak nie osiągniemy, bo oddala się od nas im bardziej do niego dążymy. Wciąż chcemy więcej i więcej. Kiedy już się obudzimy i przetrzemy oczy zorientujemy się co jest już wspomnieniem. W zasadzie jego brakiem. Tak bardzo byliśmy zaślepieni, że zapomnieliśmy o najważniejszym. Kiedyś jako dziecko usłyszałam:

"Na końcu drogi wszyscy jesteśmy równi, a rozróżnia nas tylko to, co w naszej pamięci. Rozliczeni zostaniemy nie za błędy, lecz za radość jaką mamy w sercu wspominając nasze życie".

Patrząc na moją szefową wyobrażam sobie siebie za dwadzieścia lat. Zmęczona życiem. Nauczona stwarzać pozory szczęścia i samozadowolenia. Bez sił by szaleć... jak dwudziestolatka? No właśnie. Wtedy kiedy energii było najwięcej straciłam ją na budowanie tego co teraz nazywam sukcesem. Straszna wizja...

 Wstałam rano. Otworzyłam okno. Już zapomniałam jak smakuje poranny chłód. Jak otula ciało. Codzienne rytuały zagasiły ten młodzieńczy temperament. Napisałam nad łóżkiem na razie tylko ołówkiem żeby nie zapomnieć: 
                                      
                       "Można nie posiadać niczego a mieć wszystko
                                               Można zaś posiąść wszystko a nie mieć nic"

7 komentarzy:

  1. Hej Lenka :)

    Kac minął, przyszedł czas zadumy...
    Dzięki za "słowo na niedzielę". Tak to już niestety jest, że w kraju w którym żyjemy, dominuje religia lubująca się i nawołująca do ascezy, ludzie nas otaczający zapatrzeni abyśmy tylko nie mieli lepiej od nich a jednocześnie wciąż nienasyceni uzyskaną niedawno wolnością gospodarczą, gdzie szczęście utożsamiane jest ze stanem posiadania. Tak więc gonią za quasi szczęściem posiadania tracąc szansę na bycie szczęśliwym tak po prostu.
    P.s. I tak nigdy nie nadążymy za naszym łapczywym apetytem.
    (tak tytułem "słowa na ...wtorek" ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Panie Podróżniku. Co racja, to racja. Czasem mam poczucie, że prawdziwe życie składa się tylko z weekendów.

      Usuń
    2. Dlatego idealnie byłoby mieć pracę i zajęcia, które dawałyby satysfakcję i zadowolenie również od poniedziałku do piątku :)

      Usuń
  2. A ja mam już 60 lat i jeszcze trochę ponad to 60. I co dnia budzę się uśmiechnięty. Co dnia myślę do kogo się uśmiechnąć, z kogo zażartować. Wciąż mam myśli i pragnienia jak dwudziestokilkulatek. I wciąż nie czuję się zmęczony. A wręcz przeciwnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Marku dołączam się do prośby Pana Podróżnika. Chętnie poznam jedną z recept na nie-skamienienie. Pozdrawiam

      :D

      Usuń
  3. Panie Marku, stawiamy Panu jako wzór. Może jakiś opis jak Pan do tego doszedł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Marku dołączam się do prośby Pana Podróżnika. Chętnie poznam jedną z recept na nie-skamienienie. Pozdrawiam

      :D

      Usuń