Rebus: rosół + zaległe seriale + leń wszechobecny=?
Człowiek czeka na tę niedzielę upragnioną, a kiedy
przychodzi, nie chce się nic robić. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to,
że po niedzieli jest poniedziałek. Ciężko będzie się wdrożyć w ten pięciodniowy
pęd. Idę kurczaka przewrócić w piekarniku...
Zastanawiałam się nad zadzwonieniem do tego świra z imprezy.
Nie chcę wywoływać scen zazdrości w domu. Mój ma tendencje do tragizowania i
wyolbrzymiania wszystkiego. Od mleka nie schowanego do lodówki do włosa na
umywalce. Nawet nie chce się zastanawiać co by było gdyby się dowiedział że
rozmawiam przez telefon z jakimś obcym gościem. Gdyby chociaż pokrzyczał, to
spoko, ale on się obraża i nie ma siły na świecie (no może oprócz jego mamusi)
która wydusiła by z niego, co tym razem skrzywdziło go tak dotkliwie. Jak baba.
Facet powinien chyba być trochę porywczy, władczy chyba nawet. On tłumaczy że w
pracy zostawia swój temperament. Szkoda, bo wczoraj wieczorem był potrzebny jak
cholera....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz