środa, 11 listopada 2015

Etap II - CHECK...



Spotkanie z Michałem uznaje za bardzo udane. Nie musiałam kolesia przekonywać o swoich dobrych zamiarach. Wręcz odwrotnie.  Przyniósł ze sobą bukiet 15 róż co oznacza - przepraszam. Miała być kawa, a tu proszę... Zaprosił mnie na obiad. Odstawił się jak szczur na otwarcie kanałów. Jeszcze brakowało kwartetu smyczkowego i pierścionka... Chyba się palant zakochał. Ciężko było nie wybuchnąć śmiechem, kiedy opowiadał o swoich zmianach wewnętrznych. Usłyszałam, że przy mnie jakoś inaczej się czuje, że nie może sobie wybaczyć że wziął udział w czymś tak paskudnym. Gdyby tylko mógł cofnąć czas... Żałosne a zarazem słodkie. Normalnie uwierzyłabym w tę śpiewkę o poruszonym sumieniu. Na jego nieszczęście nie mam ochoty nawet zagłębiać się w to co mówił. Plan był prosty. Sypnąć kilka podtekstów, kilka w miarę czytelnych sygnałów. Role odegrałam książkowo. Połknął haczyk...

Zapytacie o wyrzuty sumienia? Jasne, że mam. Wystarczy jednak tylko pomyśleć o numerze na plecach i jakoś mijają od ręki. Nie prosiłam się o to. Mógł przejść obok mnie obojętnie tamtego wieczoru. Mógł też najpierw zagadać, potem uznać, że jednak jestem zajebista i zaniechać udziału w tej całej komedii. On jednak pozostał wierny swojemu kumplowi, więc i ja pozostaje wierna swoim przekonaniom.

Reasumując...

Nadal jestem przyjaciółką Zuśki. Jeżeli wygadała się swojemu chłopakowi, to jest kretynką i albo mają ogień w domu, albo on trzęsie portkami, bo jako jego dziewczyna poznałam kilka "wstydliwych" sekretów. Na pewno wolałby je ujawnić w odpowiednim czasie. Spokojnie, nie mam zamiary tego wyciągać. Aż taką suką nie jestem.

Michał pała do mnie co najmniej sympatią. Nie wygada się na pewno, więc tę kartę odkryję w swoim czasie.

Etap trzeci jest trochę bardziej skomplikowany. Czas spotkać się z mamusią. Tylko nie wiem jeszcze jak sprawić żeby zmieniła o mnie zdanie. Mam pewien pomysł, ale nie chce zapeszać. Na pewno szansa jest, bo przecież nie zagrażam już nieskazitelnej reputacji jej synka jak i całego rodu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz