Nazywam się Lena. Pracuje jako terapeuta. Jeszcze do
niedawna miałam wszystko czego kobieta potrzebuje do szczęścia... miałam też
faceta. Padłam ofiarą bezczelnej intrygi uknutej przez trzy najbliższe mi osoby
oraz nieznanego mi wcześniej mężczyzny. Przyjaciółka Zuśka zaprosiła mnie na
swój wieczór panieński który tak naprawdę był tylko pretekstem do upozorowania
zdrady jakiej miałam się dopuścić. Pewien przystojniak zostawił mi swój numer
telefonu. Napisał mi go na plecach w miejscu do którego naprawdę ciężko
sięgnąć. Początkowo myślałam, że jest to oryginalne, wręcz słodkie. Cel był
inny. Miał owy numer dostrzec mój facet. Pod pretekstem zdrady miał mnie
zostawić dla ... Zuśki. Ukrywała przede mną rozstanie z narzeczonym. Dałam się złapać. Co prawda numeru nie
znalazł na plecach, lecz na kartce, na której ten owy numer zapisałam. Zrobił
mi awanturę i wyprowadził się do swojej mamusi. Mamusia oczywiście też o
wszystkim wiedziała. Nawet dopingowała swojego synka, że ja nie jestem na
wystarczającym poziomie dla niego. że powinien znaleźć sobie bardziej dostojna
kobietę... phiii, że niby Zuśka... Dziewczyna dla której otwarcie kobiecie
drzwi to szowinizm a puszczenie bąka przy stole to niemiecki wyraz szacunku dla
kucharza.
Zadzwoniłam do
Michała (od numeru telefonu). Po wielu namowach zgodził się ze mną spotkać.
Wiedziony poczuciem winy opowiedział mi całą prawdę. Załamałam się. Prawie dwa
tygodnie trwało zanim się pozbierałam, po tym jak zostałam zdradzona przez
wszystkich którym ufałam...Obiecałam sobie, że dam całej czwórce nauczkę.
Wymyśliłam plan dzięki któremu zrozumieją, że najgorsza prawda jest lepsza niż
tajemnice i kłamstwa.
Pierwszym etapem było zapewnienie Zuśki, że nie chowam urazy.
Nasze spotkanie miało odbyć się w tajemnicy. Przynajmniej o to ją poprosiłam.
Plan zakładał jednak, że wygada się swojemu nowemu facetowi w pierwszej nadarzającej się okazji. Krokiem następnym jest spotkanie Michałem, oczywiście również w
tajemnicy.... Kumpluje się z moim byłym i chodź pracują w jednej firmie
prawdopodobieństwo, że opowie o spotkaniu jest niewielkie. Bo niby jak miałby się najlepszemu kumplowi przyznać że smali cholewy do jego byłej laski.
Przecież jedno z przykazań ich stadnego dekalogu mówi "laski kumpla się
nie rusza... nawet byłej" Faceci są tacy przewidywalni....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz