wtorek, 10 listopada 2015

Nazywam się Lena



Nazywam się Lena. Pracuje jako terapeuta. Jeszcze do niedawna miałam wszystko czego kobieta potrzebuje do szczęścia... miałam też faceta. Padłam ofiarą bezczelnej intrygi uknutej przez trzy najbliższe mi osoby oraz nieznanego mi wcześniej mężczyzny. Przyjaciółka Zuśka zaprosiła mnie na swój wieczór panieński który tak naprawdę był tylko pretekstem do upozorowania zdrady jakiej miałam się dopuścić. Pewien przystojniak zostawił mi swój numer telefonu. Napisał mi go na plecach w miejscu do którego naprawdę ciężko sięgnąć. Początkowo myślałam, że jest to oryginalne, wręcz słodkie. Cel był inny. Miał owy numer dostrzec mój facet. Pod pretekstem zdrady miał mnie zostawić dla ... Zuśki. Ukrywała przede mną rozstanie z narzeczonym.  Dałam się złapać. Co prawda numeru nie znalazł na plecach, lecz na kartce, na której ten owy numer zapisałam. Zrobił mi awanturę i wyprowadził się do swojej mamusi. Mamusia oczywiście też o wszystkim wiedziała. Nawet dopingowała swojego synka, że ja nie jestem na wystarczającym poziomie dla niego. że powinien znaleźć sobie bardziej dostojna kobietę... phiii, że niby Zuśka... Dziewczyna dla której otwarcie kobiecie drzwi to szowinizm a puszczenie bąka przy stole to niemiecki wyraz szacunku dla kucharza.

Zadzwoniłam do Michała (od numeru telefonu). Po wielu namowach zgodził się ze mną spotkać. Wiedziony poczuciem winy opowiedział mi całą prawdę. Załamałam się. Prawie dwa tygodnie trwało zanim się pozbierałam, po tym jak zostałam zdradzona przez wszystkich którym ufałam...Obiecałam sobie, że dam całej czwórce nauczkę. Wymyśliłam plan dzięki któremu zrozumieją, że najgorsza prawda jest lepsza niż tajemnice i kłamstwa.

Pierwszym etapem było zapewnienie Zuśki, że nie chowam urazy. Nasze spotkanie miało odbyć się w tajemnicy. Przynajmniej o to ją poprosiłam. Plan zakładał jednak, że wygada się swojemu nowemu facetowi w pierwszej nadarzającej się okazji. Krokiem następnym jest spotkanie Michałem, oczywiście również w tajemnicy.... Kumpluje się z moim byłym i chodź pracują w jednej firmie prawdopodobieństwo, że opowie o spotkaniu jest niewielkie. Bo niby jak miałby się najlepszemu kumplowi przyznać że smali cholewy do jego byłej laski. Przecież jedno z przykazań ich stadnego dekalogu mówi "laski kumpla się nie rusza... nawet byłej" Faceci są tacy przewidywalni....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz