Rozmowa z Michałem sprawiła, że muszę zrewidować mój plan.
Zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle ma jakiś sens rozgrzebywanie tego
wszystkiego. Nie wtajemniczałam go w swoją sprawę. Na wszelki wypadek nie dałam
mu powodu do podejrzeń. Nadal chcę by myślał, że zapomniałam już co zrobił. Tak
czy inaczej trzymam się swojego założenia, że powinni zapłacić za ta jak mnie
potraktowali. Jedyna wątpliwość jaka mnie nurtuje, czyli "czy to wszystko
ma jakiś sens" narasta z każdym dniem. Jest mi dobrze. Nie wiem nawet, czy
nie jest lepiej niż było kiedy Robert był obok. Czuje się niezależna. W sferze
prywatnej nie odpowiadam przed nikim...
Spotkałam się z Michałem, bo nie miałam innego wyjścia.
Nalegał od kilku dni. Zbywając go nadal mogłabym zaprzepaścić cały plan. Musi
przecież myśleć, że nie jest mi do końca obojętny. Złapałam się na tym, że naprawdę
fajnie mi się z nim gadało. Poszliśmy na spacer. Pierwszy raz od wielu dni
poczułam się tak swobodnie w czyimś towarzystwie. Do tej pory uśmiecham się gdy
myślę o tym popołudniu. Co jeśli
intryga, którą knuję odwróci się przeciwko mnie? Jeśli moja żądza zemsty
przysłoni mi to co jest naprawdę ważne. Początkowo widziałam w Michale jedynie
pustego palanta który w mojej krzywdzie zwietrzył szansę na wyrwanie laski.
Ostatnim razem jednak, ani przez moment nie wracał rozmową do tamtej sytuacji.
Być może, żeby mnie nie złościć. A jeśli uznał tamten okres za zamknięty? Nie
wiem. Może ma racje. Może i ja powinnam tak zrobić. Coraz bardziej się
zastanawiam czy to w ogóle do czegoś prowadzi. Tak wiele pytań. Najgorsze, że
odpowiedzieć na nie muszę sobie sama....
Na co dzień spotykam się z ludźmi mającymi tak wiele
problemów. Staram się ich uświadomić, że czasem nie obejdziemy się bez pomocy
kogoś z zewnątrz. Nie każdy problem da się rozwiązać w osamotnieniu. Żeby
jednak skorzystać z "telefonu do przyjaciela" trzeba mieć kogoś komu
się ufa, bądź kogoś, kto nie ma żadnego interesu aby nam zaszkodzić. Niestety
ja takiego kogoś nie mam i raczej szybko nie będę mieć. Jedyna osoba z poza
pracy, z jaką mam kontakt to Michał. Jemu nie mogę ufać, to niewykonalne. Skoro
zdradził własnego kumpla, to nie będzie miał żadnych skrupułów ze mną. Chyba
muszę częściej wychodzić z domu. W sumie jest piątkowe popołudnie... Tak
właśnie... Wyjdę w miasto. Od miesiąca siedzę w weekendy w domu sama. Czas się
ruszyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz